"Byłem strasznie przestraszony"

Treść pobrana z: Morgunblaðið 29.05.2013. Autor artykułu Egill Ólafsson

„Najpoważniejszy incydent miał miejsce, gdy złapał mnie za gardło. Potem miałam wyraźne siniaki na szyi. Wtedy się załamałam, poszłam do lekarza i dostałam zaświadczenie o urazie” – mówi kobieta.

„Byłam tak przerażona” – mówi kobieta, opisując, jak to jest być pobitą po raz pierwszy. Jej były mąż został skazany za przemoc wobec niej. Mimo to, była naciskana, by zgodziła się na wspólną opiekę. Mówi, że mu nie ufa, ponieważ po przemocy ich związek nie jest już na równych prawach.

Poznaliśmy się na imprezie, ale ja wtedy mieszkałam za granicą. Od razu się zakochaliśmy i spędzaliśmy razem dużo czasu. Na początku nie widziałam w nim żadnych wad. Moi przyjaciele i rodzina mówili, jaki to był zabawny i czarujący mężczyzna.

„Na początku po ślubie nasz związek układał się dobrze. Byłam pochłonięta nauką, a on miał dobrą pracę. Kiedy stracił pracę, zauważyłam, że jego nastrój się pogorszył. Zaczął też okazywać zazdrość. Komentował, gdy uważał, że noszę zbyt obcisłe lub zbyt wyzywające ubrania. Jeśli wychodziłam z przyjaciółmi, musiałam im tłumaczyć, co robimy. Zaczęło to więc świadczyć o kontroli. Starałam się go zadowolić, żeby uniknąć napadów złości, które mogły trwać dniami. Reagowałam, upewniając się, że nie popełniam żadnych „błędów”. Zaczęłam też tracić pewność siebie, a czasami zaczynałam wątpić we własne możliwości”.

 

„Przemoc duchowa wkrada się do człowieka”

Kiedy zdałaś sobie sprawę, że zaczął znęcać się nad tobą emocjonalnie?

Wszystko dzieje się bardzo powoli i w jakiś sposób niespodziewanie. Dopiero gdy moi przyjaciele zwrócili mi uwagę, że to nienormalne, że mój mąż dzwoni do mnie sześć razy w ciągu trzech godzin, kiedy ich odwiedzam, zaczęłam się zastanawiać, czy nie jestem w nietypowej sytuacji. Początkowo myślałam, że te częste telefony to oznaka czułości, że chce wiedzieć, czy jestem bezpieczna. Ważne jest, aby pamiętać, że mieszkaliśmy za granicą, gdzie bezpieczeństwo nie jest takie samo jak na Islandii.

Zaczął wyrażać sprzeciw wobec niektórych moich koleżanek, z którymi nie chciał, żebym się kontaktowała. To były te same koleżanki, które zaczęły mi wytykać, że jest zbyt kontrolujący.

To znęcanie się nad tobą nieuchronnie się pojawia i z perspektywy czasu czasami zastanawiałam się, kiedy się zaczęło, ale nie potrafię wskazać konkretnego incydentu. Wiem, że kiedy po raz pierwszy znęcał się nade mną fizycznie, przekroczył granicę, ale znęcanie się psychiczne jest trudniejsze do zdefiniowania. Zaczął mnie też wyzywać, kiedy się na mnie złościł; nazywał mnie głupią, kazał mi się zamknąć, trzymał nade mną haniebny długopis, jakby to była moja wina. Nie brał odpowiedzialności za swoje czyny, tylko obwiniał mnie za to, że go tak rozgniewał. Potem często mówił: „Widzisz, do czego mnie zmuszasz?”.

 

„Na początku byłem „po prostu” znokautowany”

Przemoc emocjonalna nasiliła się po urodzeniu dzieci. Wtedy sprawy naprawdę zaczęły się komplikować. Napady złości stawały się coraz dłuższe. Pierwszy raz znęcał się nade mną fizycznie, kiedy wyszłam się bawić z koleżanką. Myślał, że wróciłam za późno. Drugi raz stało się tak, ponieważ zapomniałam wysłać mu faksem ważnego listu. Czasami budził mnie w środku nocy i wygłaszał wykład, a ja często miałam problemy ze snem, kiedy musiałam iść do pracy lub szkoły. Pewnego razu wyrzucił wszystkie moje rzeczy, bo spędziłam za dużo czasu z koleżanką, ale potem wyszedł ze łzami w oczach, kiedy miałam wychodzić. Kiedy miałam zakończyć ten związek, powiedział mi, że może mieć poważną chorobę. Czasami musiałam dzwonić do pracy, żeby powiedzieć, że jestem chora, kiedy odmawiał opieki nad dziećmi w moich godzinach pracy.

Kiedy wyobrażasz sobie kobiety doświadczające przemocy fizycznej, na przykład w filmach, często mają połamane ręce lub wyłupiaste oczy. Zostałam „po prostu” pobita i nic mi nie było. Wiedziałam, że nie powinien był tego robić, ale nadal nie mogłam go powiązać z moim obrazem mężczyzny stosującego przemoc. Był dobrym mężczyzną, w którym byłam zakochana. Zastanawiałam się też, czy jest coś, co mogłabym zrobić, co mogłoby wyjaśnić jego zachowanie, ponieważ w latach poprzedzających to wydarzenie poważnie nadszarpnął moją pewność siebie.

 

„Obwinił mnie o to, co się stało”.

Jak się czułeś po uderzeniu?

„Byłam strasznie przerażona. Słyszałam, jak krzyczę z głębokiego strachu, jak jakieś torturowane zwierzę. Minęły miesiące, zanim zrobił to ponownie. Potem przycisnął mnie do ściany i wyrwał mi włosy. Zawsze bardzo martwiłam się, czy to widać, a ponieważ nie miałam siniaków ani innych obrażeń, jakoś dałam sobie z tym spokój. Czas po tym, jak odpuścił, też był zazwyczaj dobry, wtedy najpierw okazywał skruchę i starał się być jak najlepszy. Kupował prezenty, gotował dla mnie i dbał o dom o wiele bardziej niż wcześniej.

W tamtym czasie kończyłam studia i nie sądziłam, że to odpowiedni moment na zakończenie związku. Potem zaszłam w ciążę i przez jakiś czas wszystko się poprawiło.

Miewał też napady wściekłości, milczał przez jakieś 3-4 dni, a potem wszystko było w porządku. Miał wybuchnąć gromkim gniewem, ale potem przez 4-5 miesięcy wszystko było w porządku. Było mu przykro, kiedy stracił panowanie nad sobą. Przeprosił i przyznał, że stracił panowanie nad sobą, ale zaznaczył też, że to głównie moja wina. Zrzucił na mnie odpowiedzialność za to, co się stało.

 

"Złapał mnie za gardło"

Czy kiedykolwiek rozmawiałeś o tym, że szukał pomocy?

„Raz poszliśmy do doradcy małżeńskiego. Jednak szybko doszedł do wniosku, że doradca jest mu przeciwny i odmówił powrotu.”

To, co mnie wtedy napędzało, to chęć powrotu do domu, na Islandię. Rozmawialiśmy o przeprowadzce do Islandii i zgodziliśmy się spędzić tam kilka lat.

„Na początku po powrocie do domu powodziło nam się dobrze. Oboje dostaliśmy dobre prace, ale potem on ją stracił i wszystko się pogorszyło. Zauważyłam, że za każdym razem, gdy był bezrobotny, popadał w depresję, co zdarzyło się cztery razy, gdy mieszkaliśmy razem”.

To, co mnie wtedy napędzało, to chęć powrotu do domu, na Islandię. Rozmawialiśmy o przeprowadzce do Islandii i zgodziliśmy się spędzić tam kilka lat.

„Na początku po powrocie do domu powodziło nam się dobrze. Oboje dostaliśmy dobre prace, ale potem on ją stracił i wszystko się pogorszyło. Zauważyłam, że za każdym razem, gdy był bezrobotny, popadał w depresję, co zdarzyło się cztery razy, gdy mieszkaliśmy razem”.

Czy znęcał się nad tobą fizycznie w domu?

„Tak, najpoważniejszym incydentem było to, kiedy mnie udusił. Potem pojawiły się widoczne siniaki na szyi. Wtedy się załamałam i poszłam do lekarza, który wystawił mi zaświadczenie o zranieniu. Skontaktowałam się też z policją. Miesiąc później zaatakował mnie ponownie i natychmiast zadzwoniłam na policję, bo byłam tak przerażona”.

Wymagało to dużej odwagi, żeby zadzwonić na policję i pójść do lekarza, ale zrobiłem to ze strachu. Gdybym tego nie zrobił, nigdy nie zostałby skazany. Zeznania rodziny mają niewielką wartość w sprawie o przemoc domową; trzeba przedstawić twarde dowody.

 

Skazany za przemoc fizyczną

Czy natychmiast zgłosiłeś sprawę na policję?

„Nie, nie odważyłam się. Bałam się, że będzie bardzo zły. Służba Ochrony Dziecka w Reykjavíku zadzwoniła do mnie po tym, jak po raz drugi poszłam na policję, ponieważ moje dziecko było tam, kiedy mąż mnie dotknął. Pamiętam, jak powiedziałam do pracownika: „Czy musi mu pan coś powiedzieć o tym, że zadzwoniłam na policję?”. Wtedy nie wierzyłam, że poradzę sobie z jego reakcją.

Kilka tygodni później złożyłam pozew o rozwód. Do tego czasu rozpoczęłam terapię u pielęgniarki w Centrum Traumatologii. Zrozumiałam, że nie robię nic dobrego moim dzieciom, stawiając je w takiej sytuacji.

Później złożyłem skargę przeciwko temu mężczyźnie o przemoc, ale akt oskarżenia wydany przez prokuratora opierał się na raportach policyjnych i zaświadczeniach o obrażeniach, które były wówczas dostępne. Został skazany, ale otrzymał łagodny wyrok, ponieważ istniały okoliczności łagodzące, a to było jego pierwsze przestępstwo. Dla mnie nie chodziło o to, żeby on dostał surowy wyrok, a ja o odszkodowanie. Musiałem po prostu stanąć w obronie swoich praw i szacunku do siebie. Chciałem też, żeby w przypadku, gdyby znęcał się nad innymi kobietami, a one zadzwoniły na policję, mieli informację, że jest sprawcą przemocy.

Jak zareagował, gdy złożyłaś pozew o rozwód?

„Przyjął to źle, ale przeprosił mnie też za to, co mi zrobił. Oczywiście miał wtedy nadzieję, że wycofam skargę”.

 

Nigdy nie byłem pijany

Czy kiedykolwiek był pijany, gdy znęcał się nad tobą fizycznie?

„Nie, nigdy. Rzadko pije alkohol, a jeśli już, to bardzo rzadko. Nie ma też żadnego związku z narkotykami w tej przemocy”.

Często mówi się, że kobiety w twojej sytuacji są współwinne. Czy ty też byłaś współwinna?

„Tak, byłam. Stracił rodzica w młodym wieku i doświadczył wielu traum. Często mówił, że wszyscy go porzucili i kazał mi obiecać, że nigdy go nie porzucę. Łatwo było mi go żałować. Jestem osobą bezinteresowną i często jestem gotowa pomagać innym, ale często zapominam stawiać siebie na pierwszym miejscu”.

 

Presja na zaakceptowanie wspólnej opieki

Jak udało się wam dojść do porozumienia w sprawie opieki nad dziećmi po rozwodzie?

„Źle. Poprosiłam o pełną opiekę, ale on nie chciał się zgodzić. Podczas procesu jego prawnik zasugerował, żeby zgodził się przyznać mi opiekę w zamian za więcej odwiedzin. Odmówił.”

Otrzymaliśmy opinię od psychologa, w której stwierdzono, że trudna relacja między rodzicami wyraźnie wpływa na nasze dzieci i że istnieje ryzyko rozwoju lęku lub depresji. To skłoniło nas do rozmowy o próbie poprawy naszej relacji. Jego prawnik zasugerował wówczas mediację. Zgodziłam się, ale już wcześniej podjęłam decyzję, że nie mogę zgodzić się na wspólną opiekę, ponieważ nasze relacje były w tak złym stanie. Boję się go, a nasza relacja jest i nigdy nie będzie na równych prawach po przemocy. Jest też dużo nieufności. Nie ufam temu, co mi mówi. Bardzo łatwo kłamie.

Mój prawnik i ja zostaliśmy zaproszeni na spotkanie mediacyjne, w którym uczestniczyli mój były mąż, jego prawnik, psycholog, którego wcześniej nie znałam, oraz sędzia. Spotkanie trwało dwie godziny i wywierano na mnie silną presję, abym zgodziła się na wspólną opiekę. Sędzia zwrócił mi uwagę, że prawnie nie ma dużej różnicy między pełną opieką a wspólną opieką, gdy dziecko jest moim legalnym miejscem zamieszkania. Poradzono mi również, że wspólna opieka jest najlepsza dla dzieci. Nikt jednak nie wspomniał o tym, że mój były mąż został skazany za znęcanie się fizyczne. Odrzuciłam wspólną opiekę pomimo nacisków ze strony sędziego i psychologa, ale powtórzyłam, że jestem gotowa zgodzić się na szerszy kontakt i zasugerowałam terapię, aby poprawić nasze relacje z dziećmi. Następnie poinformowano mnie, że skoro nie chcę zgodzić się na wspólną opiekę, nie ma podstaw do ugody w tej sprawie. „Więc presja na spotkaniu była wyłącznie na mnie, a nie na niego”.

„Bałem się, że coś z nim pęknie”

Psycholog ocenił Twoje umiejętności rodzicielskie.

„Tak, oboje jesteśmy uważani za bardzo kompetentnych rodziców. Zawsze sprawia bardzo dobre wrażenie i łatwo go zaimponować. Ma swoje dobre strony. Podobno jest dobrym towarzyszem dziecka i dobrze się z nim bawi, ale ja jestem raczej rodzicem kontrolującym.”

Czy czas po rozwodzie był trudny?

„Tak, był bardzo trudny. Po rozstaniu nie chciał wychodzić z domu, więc ja też musiałam. Kiedy to robił, nie chciał oddać kluczy do domu, przez co nie odważyłam się spać sama w domu. Moje rodzeństwo na zmianę u mnie nocowało. Bardzo bałam się, że przyjdzie do mnie na noc i zrobi mi krzywdę. Bałam się, że coś się z nim stanie i mnie zabije. Oczywiście mój strach był ponad wszelką miarę, ale trudno kontrolować emocje, gdy przemoc stale się nasilała i stawała się coraz poważniejsza”.

 

Łupina od orzecha

▪ W ciągu ostatnich sześciu lat średnio 100–110 osób rocznie zgłaszało się na Oddział Ratunkowy szpitala Landspítali z powodu przemocy ze strony obecnego lub byłego partnera. 

▪ Według informacji udzielonych przez Jóna HB Snorrasona, zastępcę komisarza policji regionu stołecznego, mniej niż połowa wszystkich przypadków morderstw w Islandii w ostatnich dekadach ma związek z przemocą domową. 

▪ „Przemoc rzadko zaczyna się od uderzenia kobiety przez mężczyznę. Wręcz przeciwnie, stopniowo przeradza się w przemoc fizyczną, przez co trudno dostrzec moment przekroczenia granic. Troska może być wyrazem miłości i uczucia, ale kiedy staje się duszącą kontrolą i zarządzaniem, jest przemocą. Gdzie przebiegają granice, zależy od jednostki i często trudno stwierdzić, dopóki nie zostaną przekroczone”. (Z raportu „Przemoc w bliskich związkach” autorstwa Ingólfra V. Gíslasona z 2008 r.) 

▪ „Często konkretna zmiana w sytuacji pary wydaje się wyzwalać przemoc fizyczną. Może to być przeprowadzka lub pogorszenie statusu mężczyzny na rynku pracy. Może się również zdarzyć coś, co mężczyzna odbiera jako upokarzające, na przykład gdy kobieta go karci w obecności innych. Wiele badań wskazuje również, że ciąża kobiety może wyzwalać przemoc”. (Ingólfur V. Gíslason 2008)

Dzięki wsparciu Schroniska dla Kobiet kobiety otrzymują poradnictwo, ochronę i pomoc w sytuacjach, gdy stają w obliczu przemocy i muszą odbudować swoje życie.

Dzięki Twojemu wsparciu możemy zapewnić schronisku całodobową działalność, zapewnić poradnictwo i opiekę dzieciom i matkom w najtrudniejszych chwilach.